Neapol i Capri

listopada 22, 2014


            Pamiętam jak stałam na tamtym tarasie. Jak powoli zapadał zmierzch. Jak czerwone słońce chyliło się ku zatoce Neapolitańskiej. Tam w dole, zapalały się światła zanurzonego w mroku i wieczornej mgle Neapolu. Cisza. Czułam powiew ciepłej bryzy delikatnie muskającej kosmyki moich włosów. Pamiętam tę linię horyzontu w odcieniach zachodzącego różu i niebo w barwach nastającego granatu nocy. Niebo, na którego tle zarysowywała się ciemna sylwetka drzemiącego nad zatoką Wezuwiusza. Piękno i spokój w cieniu pogrążonego we śnie wulkanu.


            Pragnęłam, by ta chwila trwała. By rozciągnąć czas, niczym coś namacalnego i uchwytnego. Mogłabym wtedy patrzeć na to wszystko przez długie godziny - aż się nasycę, aż w mojej wyobraźni zarysuje każdy, najdrobniejszy szczegół. Stworzę fotografię zamykającą w sobie na zawsze to, co minęło, ten jeden moment, który w rzeczywistości już nie powróci. Aż zrozumiem, czemu czuję to, co czuję.


            Byłam szczęśliwa. Szczerze szczęśliwa. Przemierzałam ciasne i zatłoczone ulice Neapolu. Labirynty starych kamienic w kolorach czerwieni, żółci i zieleni, z pnącymi się ku górze wielobarwnymi okiennicami. I te schowane wśród nich małe place, antyczne pomniki i niezliczona ilość kawiarenek. Dawne i nowe życie. Ślady przeszłej kultury, po której śladach stąpa - czy raczej biegnie - współczesne miasto... Chaos. Natłok ludzi, głośne rozmowy, okrzyki i wciąż przeciskające się w tłumie skutery. Głośny śmiech i promienne twarze. Zapomnienie. Ludzie czerpiący pełnymi garściami z życia i z tego, co mają po prostu tu i teraz. Ludzie nie bojący się wyrazić tego, co czują - właśnie teraz. W przeplocie emocji, słów, wyznań - w melodii ulic Neapolu.



            Via San Gregorio Armeno. To tam budziła się we mnie zawsze radość małego dziecka. Podziw dla ulicznych artystów - dla świata całorocznej, baśniowej szopki. Tak jakby na chwilę znaleźć się w bajce miniatur, świata Bożego Narodzenia, groteskowo przenikniętego miejscami przez współczesność. Od figurek maluteńkich budynków, bydła, drobiu, drzew i krzewów po postaci ze świata popkultury. Miniaturowa bajka, a w niej wszystko to, co zachwyca pięknem szczegółu, co zadziwia i wszystko to, co bawi do szczerych łez radości. Targ pozwalający wtopić się w tą inną, pełną magii rzeczywistość.


            Tak dobrze... tak... Pamiętam też podróż na Capri. Niknący, gdzieś w oddali morza Neapol. I tę zieloną, górzystą wyspę wśród lazuru wody i wystających znad niej skał. Drobne, kolorowe domy i te kamienne uliczki ciągnące się w dół, i w górę. Mogłabym przechadzać się tamtędy godzinami, a potem siadać w przystani, czy na wzgórzu - na tamtej białej ławce, i wpatrywać się - wciąż i wciąż. Uciszyć wtedy wszystkie te niepotrzebne myśli. Zatrzymać czas. To szczęście. Tę siłę do nieustannego uśmiechu.


            Zaszło słońce, a zatokę Neapolu okrył mrok nocy. Czas bez ustanku jednak biegł do przodu... Wszystko się zmieniło.


I wracam TU - by zacząć od nowa.

Zaciekawią Cię też:

10 komentarze

  1. Wiesz...bardzo sie ciesze, ze jestes. Na powrot.
    Piszesz tak, ze srece mi sie rozedrgalo, bo bywaja takie momenty, ze tez bym chciala, rozciagnac czas zatrzymac. Ze mnie radosc i szczescie wypelnia, po czubek glowy.
    Dziekuje za piekne zdjecia, tekst, emocje.
    Neapol-chce tam pojechac od zawsze..

    OdpowiedzUsuń
  2. Neapol zachwyca ( oprócz stert śmieci koło dworca kolejowego ), to prawda. Capri nie dane mi było podziwiać. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Twoje fotografie są wspaniałe!
    Zostaję tutaj :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie opisałaś to co niejednokrotnie czułam ale nie potrafiłam opisać słowami. Bo myślałam, że takich nie ma...Ale okazało się, że są, i Ty je znalazłaś i ułożyłaś w zdania. Fajnie, że wróciłaś. A chęć zatrzymania czasu odczuwam przynajmniej raz dziennie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo się działo się przez ten czas... ale na szczęście już wszystko jest dobrze i mogę na spokojnie wrócić do pisania i czytania opowieści innych z podróży. Tego mi naprawdę bardzo brakowało.. :)

      Usuń
  5. Piękne widoki i niesamowite ujęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Neapol jest na mojej liście marzeń, urzekła mnie oniryczna atmosfera tego posta!

    OdpowiedzUsuń
  7. Urokliwe miejsca i pięknie o nich piszesz :) Bardzo się cieszę, że trafiłam na Twój blog.
    Miłego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Twoje zdjęcia sa bajeczne! Aż się chce tam pojechać! Nie miałam jeszcze okazji być w Neapolu, ale mam nadizeję, że keidyś mi się uda, bo widoki prezentują się niesamowicie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak ja uwielbiam Włochy. W Neapolu nie byłam, ale na Capri tak. Wyspa jest przepiękna, po prostu tonie w kwiatach, szkoda tylko, że są tam takie tłumy. Chociaż można znaleźć i spokojniejsze miejsca:)

    OdpowiedzUsuń

Jak podobała Ci się ta podróż? Powiedz mi, co myślisz!

Polecam: