Neapol i Capri

11:13


            Pamiętam jak stałam na tamtym tarasie. Jak powoli zapadał zmierzch. Jak czerwone słońce chyliło się ku zatoce Neapolitańskiej. Tam w dole, zapalały się światła zanurzonego w mroku i wieczornej mgle Neapolu. Cisza. Czułam powiew ciepłej bryzy delikatnie muskającej kosmyki moich włosów. Pamiętam tę linię horyzontu w odcieniach zachodzącego różu i niebo w barwach nastającego granatu nocy. Niebo, na którego tle zarysowywała się ciemna sylwetka drzemiącego nad zatoką Wezuwiusza. Piękno i spokój w cieniu pogrążonego we śnie wulkanu.


            Pragnęłam, by ta chwila trwała. By rozciągnąć czas, niczym coś namacalnego i uchwytnego. Mogłabym wtedy patrzeć na to wszystko przez długie godziny - aż się nasycę, aż w mojej wyobraźni zarysuje każdy, najdrobniejszy szczegół. Stworzę fotografię zamykającą w sobie na zawsze to, co minęło, ten jeden moment, który w rzeczywistości już nie powróci. Aż zrozumiem, czemu czuję to, co czuję.


            Byłam szczęśliwa. Szczerze szczęśliwa. Przemierzałam ciasne i zatłoczone ulice Neapolu. Labirynty starych kamienic w kolorach czerwieni, żółci i zieleni, z pnącymi się ku górze wielobarwnymi okiennicami. I te schowane wśród nich małe place, antyczne pomniki i niezliczona ilość kawiarenek. Dawne i nowe życie. Ślady przeszłej kultury, po której śladach stąpa - czy raczej biegnie - współczesne miasto... Chaos. Natłok ludzi, głośne rozmowy, okrzyki i wciąż przeciskające się w tłumie skutery. Głośny śmiech i promienne twarze. Zapomnienie. Ludzie czerpiący pełnymi garściami z życia i z tego, co mają po prostu tu i teraz. Ludzie nie bojący się wyrazić tego, co czują - właśnie teraz. W przeplocie emocji, słów, wyznań - w melodii ulic Neapolu.



            Via San Gregorio Armeno. To tam budziła się we mnie zawsze radość małego dziecka. Podziw dla ulicznych artystów - dla świata całorocznej, baśniowej szopki. Tak jakby na chwilę znaleźć się w bajce miniatur, świata Bożego Narodzenia, groteskowo przenikniętego miejscami przez współczesność. Od figurek maluteńkich budynków, bydła, drobiu, drzew i krzewów po postaci ze świata popkultury. Miniaturowa bajka, a w niej wszystko to, co zachwyca pięknem szczegółu, co zadziwia i wszystko to, co bawi do szczerych łez radości. Targ pozwalający wtopić się w tą inną, pełną magii rzeczywistość.


            Tak dobrze... tak... Pamiętam też podróż na Capri. Niknący, gdzieś w oddali morza Neapol. I tę zieloną, górzystą wyspę wśród lazuru wody i wystających znad niej skał. Drobne, kolorowe domy i te kamienne uliczki ciągnące się w dół, i w górę. Mogłabym przechadzać się tamtędy godzinami, a potem siadać w przystani, czy na wzgórzu - na tamtej białej ławce, i wpatrywać się - wciąż i wciąż. Uciszyć wtedy wszystkie te niepotrzebne myśli. Zatrzymać czas. To szczęście. Tę siłę do nieustannego uśmiechu.


            Zaszło słońce, a zatokę Neapolu okrył mrok nocy. Czas bez ustanku jednak biegł do przodu... Wszystko się zmieniło.


I wracam TU - by zacząć od nowa.

You Might Also Like

10 komentarze

  1. Wiesz...bardzo sie ciesze, ze jestes. Na powrot.
    Piszesz tak, ze srece mi sie rozedrgalo, bo bywaja takie momenty, ze tez bym chciala, rozciagnac czas zatrzymac. Ze mnie radosc i szczescie wypelnia, po czubek glowy.
    Dziekuje za piekne zdjecia, tekst, emocje.
    Neapol-chce tam pojechac od zawsze..

    OdpowiedzUsuń
  2. Neapol zachwyca ( oprócz stert śmieci koło dworca kolejowego ), to prawda. Capri nie dane mi było podziwiać. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Twoje fotografie są wspaniałe!
    Zostaję tutaj :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie opisałaś to co niejednokrotnie czułam ale nie potrafiłam opisać słowami. Bo myślałam, że takich nie ma...Ale okazało się, że są, i Ty je znalazłaś i ułożyłaś w zdania. Fajnie, że wróciłaś. A chęć zatrzymania czasu odczuwam przynajmniej raz dziennie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo się działo się przez ten czas... ale na szczęście już wszystko jest dobrze i mogę na spokojnie wrócić do pisania i czytania opowieści innych z podróży. Tego mi naprawdę bardzo brakowało.. :)

      Usuń
  5. Piękne widoki i niesamowite ujęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Neapol jest na mojej liście marzeń, urzekła mnie oniryczna atmosfera tego posta!

    OdpowiedzUsuń
  7. Urokliwe miejsca i pięknie o nich piszesz :) Bardzo się cieszę, że trafiłam na Twój blog.
    Miłego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Twoje zdjęcia sa bajeczne! Aż się chce tam pojechać! Nie miałam jeszcze okazji być w Neapolu, ale mam nadizeję, że keidyś mi się uda, bo widoki prezentują się niesamowicie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak ja uwielbiam Włochy. W Neapolu nie byłam, ale na Capri tak. Wyspa jest przepiękna, po prostu tonie w kwiatach, szkoda tylko, że są tam takie tłumy. Chociaż można znaleźć i spokojniejsze miejsca:)

    OdpowiedzUsuń

Jak podobała Ci się ta podróż? Powiedz mi co myślisz :)