Wenecja

21:29



            To było niezwykłe lato. Pełne słońca, śmiechu i podróży. Pełne doświadczeń, zmian i tak wielu wspomnień. Nowych miejsc i znajomości. Tylu decyzji. A w tym wszystkim ta jedna niezapomniana przygoda - wspólna podróż przez jedne z najważniejszych miast Europy, by dotrzeć aż tam, na prawie sam kraniec Europy - do malutkiego miasteczka w Portugalii - Peniche. Łącznie pokonaliśmy ponad 8 tysięcy kilometrów, odwiedziliśmy 4 państwa i zatrzymaliśmy się na dłużej w 8 tak różnych od siebie miastach. Kolory, ludzie, tamta atmosfera. Atmosfera, której nigdy nie zapomnę. Przyjaźnie, te wspólnie spędzane wieczory, czy to szalejąc po nocy w hostelu, czy siedząc przy białym winie w parku w Walencji, czy to nad nocnym oceanem, czy na tamtym dachu małego portugalskiego hoteliku, przy dźwiękach gitary i niekończącej się sangrii pełnej świeżych owoców. Rozmowy do świtu. Ocean i surfing. Ile bym dała, by przeżyć to wszystko jeszcze raz. Ten jeden jedyny raz. By znów to wszystko poczuć. By znów tak się uśmiechać. By być z Wami... A jaki był początek tej przygody? Gzie się zaczęła?




            ... Miasto położone na wyspie, między wąziutkimi kanałami błękitnej wody. Wolne od samochodów - tak ciche. Miasto zabytkowych kamienic i starych przemykających między nimi łodzi. Tajemniczych masek i karnawału... Piękna Wenecja - nasz pierwszy przystanek w niezapomnianej podróży. Jeśli mam być szczera to Wenecję wyobrażałam sobie zawsze trochę inaczej, myślę jednak, że było to wyobrażenie dość bajkowe i nierealne. Nie wiedziałam, że w Wenecji jest aż tyle placów i uliczek - przestrzeni - po której przejść można po prosto piechotką i nie potrzebna jest łódka :) Nie spodziewałam się też, że jest już miejscem, aż tak skomercjalizowanym i tak przepełnionym (oczywiście w centralnej części) turystami. Czasem, by gdzieś przejść trzeba się nieźle przecisnąć, bądź po prostu stanąć w ciągnącej się kolejce. Byłam tym strasznie oszołomiona. Ktoś powiedział nam jednak, że jeśli chce się poznać prawdziwą Wenecję to trzeba się w niej zgubić. I taki był nasz plan.



            Weneckie wąziutkie uliczki. Rozmaite zakamarki z widokiem na ciągnące się wodne kanały między kolorowymi kamienicami. Płynące przez nie powolutku stare gondole. Nie zerkaliśmy na mapę, szliśmy wszędzie tam, gdzie coś nas zaintrygowało, gdzie chcieliśmy zajrzeć i odkryć - co jest jeszcze dalej, co kryje się za kolejnym rogiem, w następnej uliczce. Stare domy, barwne okiennice i piękne podwórka. A do tego te małe przystanie, gdzie mieszkańcy trzymają swoje drewniane, pomalowane w rozmaite wzory, łódki. A co najważniejsze - pustka i cisza... Wciąż błądziliśmy, wciąż skręcaliśmy w każdą piękną uliczkę, każde ciasne przejście. Wciąż zachwyceni i pod wrażeniem tego innego świata.





            Zastanawiałam się jak wygląda życie codzienne w Wenecji. Życie w mieście bez samochodów, życie w domu, którego część zanurzona jest w wodzie, a przez to panuje nieustanna wilgoć i ta ciągła groźba podtopienia. Jak żyje się w takim miejscu...? W czasie naszego spaceru dotarliśmy pod wenecki szpital, spod którego na sygnale wypływała właśnie ratownicza motorówka. Zastanawialiśmy się jak wygląda w ogóle reanimacja w tej tak ciasnej i chwiejnej „wodnej karetce". Później już, gdy siedzieliśmy nad brzegiem jednego z wąskich kanałów i obserwowaliśmy przepływające kolejno gondole, śmialiśmy się, czy panują tu może różne trendy na modele łodzi, i czy młodzi popisują się tu nimi i podrywają na nie dziewczyny. Wyobrażenia i żarty, które prowadzą jednak do poważnej i smutnej refleksji nad tym niezwykłym miastem. Wenecja, choć tak piękna, choć tak magiczna, z upływem czasu staje się jedynie pustym zabytkiem. Miejscem, gdzie nie da się wieść współczesnego, pędzącego wciąż do przodu życia. Latem przepełniona turystami - ludźmi, którzy przyjeżdżają tu tylko na tę jedną krótką chwilę - poza sezonem zupełnie pustoszeje. Rodowici wenecjanie uciekają, a miasto stopniowo zamiera. Tętniące niegdyś życiem barwne kamienice przemieniają się tu w niszczejące powoli pustostany. Jedynie we wspomnienie przeszłości. Wenecja „ożywa” z nadejściem lata i karnawału, lecz gdy przekroczy się granice ścisłego centrum... w pustych kamienicach wyczytać można tę tak przykrą prawdę.








            Po przemierzeniu ulic Wenecji wróciliśmy na Piazza San Marco, a stamtąd wjechaliśmy na Campanile di San Marco (dzwonnicę św. Marka). To właśnie z niej rozciąga się ta hipnotyzująca panorama całego miasta - na lśniący bielą kościół Santa Maria della Salute i położoną tuż obok morską komorę celną. Na plac św. Marka, Wieże zegarową i tę delikatną, pięknie zdobioną w każdym szczególe, bazylikę św. Marka. I te otoczone błękitem wody pomarańczowe dachówki weneckich kamienic. Nawet teraz, gdy zamknę oczy, widzę w wyobraźni to wszystko na nowo. Tę chwilę, ten obraz zapisany w mojej pamięci już na zawsze. Tak pięknie. A jeszcze gdyby to miasto wciąż żyło, swoimi tradycjami, swoją własną, odrębną kulturą?

Widok z dzwonnicy św. Marka

            Pamiętam jak już musieliśmy się zbierać, jak słońce chyliło się już wtedy ku zachodowi, a wszystko dookoła zyskiwało dzięki temu łagodniejszych barw. Ostatnie minięcie mostu di Rialto. Te ostatnie spojrzenia.


Follow my blog with Bloglovin

You Might Also Like

28 komentarze

  1. Dużo się słyszy o Wenecji. Z jednej strony chciałoby się to zobaczyć na własne oczy, ale z drugiej strony jak dla mnie to miejsce wydaje się być przereklamowane. Choć oczywiście mogę się mylić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze uważam, że warto zwiedzać wszystko - byleby kierować się swoją ciekawością, intuicją i pasją, a nie przewodnikami. O tym właśnie jest ten wpis :).

      Usuń
  2. Wenecję zwiedziłam dwa razy ( jak pisałam ) i te drugi raz był o niebo lepszy i taką ją zapamiętałam i taka zostanie w pamięci, aż nie wybiorę się tam na karnawał , bo takie plany gdzieś tam się układają.
    A Twoimi oczami piękna. No i napisałaś tak, że gdybym nie była, to jednak pokusiłabym się być ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na karnawał też bym się z chęcią wybrała! To musi być niezwykłe przeżycie :)

      Usuń
  3. Wenecja... piękna... wiem, bo byłam ;)
    Ale.... jak mi sie marzy taki Eurotrip jak Wasz, zwłaszcza do Portugalii, to nie masz pojęcia! ;)))
    Może w tym roku? ;)
    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetna sprawa... przygoda, której się nie zapomni do końca życia. Jeśli się wybierzesz - dawaj znać, może się gdzieś złapiemy w drodze :)

      Usuń
  4. Wygląda uroczo i kusząco, i na pewno tam kiedyś zawitam. Kocham Włochy, a Wenecja to jedno z najważniejszych miast tego pięknego kraju. Wspaniale mieć takie wspomnienia, jest za czym tęsknić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Włochy są magiczne i chce się wciąż tam powracać...!

      Usuń
  5. Ach cudowna Wenecja! Byłam tam dwa razy, raz z wycieczką fakultatywną w 1996 i to była kompletna porażka, chociaż Wenecja i tak nas urzekła, a drugi raz w 2012. Wtedy pojechaliśmy już sami i odkrywaliśmy Wenecję po swojemu. Moja córka zakochała się w tym mieście mimo, że Włoch ma już dosyć;)
    Ja mam dokładnie takie same przemyślenia jak Ty:) Zastanawiam się jak ludzie tam żyją, jak to jest mieć łódkę zamiast samochodu i jak pracują. Ale zawsze kiedy widzę Wenecję nawet w tv, zastanawiam się dlaczego dalej zezwalają na wpływanie tych wielkich promów do Wenecji? Przecież ona tonie....
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Co za podroz! Przepiekne zdjecia:)
    My wcale nie planowalismy, a sie zgubilismy. I dzieki temu poznalismy wspanialych ludzi, z ktorymi siedzielismy w knajpie do rana. Magia tego miasta, po prostu magia:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dzięki takim ludziom spotkanym na naszej drodze, podróże zapamiętuje się do końca życia :)

      Usuń
  7. Najlepszy sposób na Wenecję ( bo chociaż nie byłam, to tak myślę ) to ten przez Was praktykowany - zgubić się w gąszczu uliczek i błądzić - wydawałoby się - bez celu. Przechodzić kilka razy przez ten sam most tylko po to, by zauważyć coś nowego. Coś, co umknęło ostatnim razem bo się patrzyło zupełnie w inną stronę. Wbrew różnym opiniom o Wenecji trzeba dać jej szansę i na własne oczy przekonać się, które stwierdzenia są prawdą a które nie. Mam nadzieję, że kiedyś też się o tym przekonam...

    OdpowiedzUsuń
  8. Przepięknie o niej napisałaś :))))

    OdpowiedzUsuń
  9. Wspaniały post. Cudowne zdjęcia.
    Jestem zakochana w Wenecji. Nie obchodzi mnie, że jest przereklamowana.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Pięknie opisane! Aż mi się tam zachciało pojechać latem. Ale zimą też jest piękna :)
    O.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciężko właściwie stwierdzić, w którym momencie najlepiej odwiedzić Wenecję. W sezonie tłumy, a poza sezonem pustka. I która rzeczywistość będzie bardziej przypominać tę z wyobrażeń o kolorowej, magicznej Wenecji?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to wszystko obrazuje tę smutną smutną prawdę o Wenecji, że staje się tylko i wyłącznie miastem-zabytkiem...

      Usuń
  12. Znów obudziła się we mnie tęsknota do tego miasta. Pięknie je pokazałaś :))

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudna Wenecja widziana Twoim okiem. Zgubić się tam, super sprawa:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ah jak cudownie!!! Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się zwiedzić to miasto. Jest na mojej liście tak jak Madryt, Amsterdam, Lizbona, Rzym :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Dla mnie Wenecja nie jest przereklamowana, jest jedyna i takiego miasta nigdzie nie ma. Prawdą jest, że domy niszczeją, że jest multum turystów latem, ale zamiast wielu ulic i szumu samochodów, jest woda i łodzie. "Zgubić się" w Wenecji warto i też to zrobiłam . Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  16. Wenecja jest moim ukochanym miastem :) I dobrze zrobiliście decydując się w niej zgubić :) Tylko w taki sposób uda nam się trafić do miejsc (prawie że) wolnych od turystycznego tłoku :) Co do łódek to zastanawiałam się czy młodzi Wenecjanie zamiast samochodu naciągają rodziców na te "pływające" ;) Na szczęście chyba tak nie jest, bo w innym wypadku trudno by było uniknąć tłoku także na wodzie :)) Pozdrawiam Cię! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja kocham Wenecję! Dziękuję za ten post :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Piękne wspomnienia, dobrze, że dla Ciebie nie takie ulotne :)
    A Wenecja cóż ? Wszystko ma swój początek i koniec, przykra prawda...

    OdpowiedzUsuń
  19. Miasta góry wyglądają zupełnie inaczej. Czuje się przestrzeń i widzi majestat budowli. A w Wenecji dodatkowo widać piękną panoramę na kanały i morze. Fanstastyczne :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Z sentymentem wracam do Wenecji, tym bardziej że spędziliśmy w jej okolicy miesiąc miodowy - bagatela 17 lat temu i mam nadzieję że miasto nic nie traci ze swojej atrakcyjności.

    OdpowiedzUsuń

Jak podobała Ci się ta podróż? Powiedz mi co myślisz :)