Jaskinia Traków i starorzymski most

20:27


Ten wpis jest drugą częścią opowieści o śladach starożytnej przeszłości, jakie zachowały się w okolicy wioski Dyżdownica (Дъждовница), położonej we wschodnim pasmie bułgarskich gór Rodopy – więc niewtajemniczonych zapraszam na początku TUTAJ :)

Noc spędziliśmy pod namiotem u stóp skał zamieszkanych przez mityczne Dżinawis Pendżeri, przez co z lekkiego i tak snu wybudzał nas każdy najmniejszy szelest i z gęsią skórką na ciele wsłuchiwaliśmy się w odgłosy nocy. Nasza wyobraźnia jakby za wszelką cenę chciała sprawić, żebyśmy miejscowe legendy uznali za najprawdziwsza prawdę. Dziś opowiadam to jako wesołą anegdotę, ale w tamtej chwili i w tamtym miejscu, które przeniknięte jest atmosferą zagadkowości i wspomnieniem tej wielkiej cywilizacji, o której przecież tak mało wiemy – nie było nam wcale do śmiechu! Wygramoliliśmy się z namiotu niedługo po świcie i uspakajaliśmy nasze nocne strachy widokiem na góry i błękitne jezioro Kyrdżali (Кърджали), które przykrywała poranna mgła. W końcu się zebraliśmy i aby się rozbudzić zjechaliśmy do wioski, by posmakować w mocnej, tureckiej kawie. W Dyżdownicy, w centrum samej wsi, znajduje się jedyna sklepiko-kawiarnia, która ku naszemu zdziwieniu – o tej wczesnej porze była pełna ludzi. Weszliśmy do ciasnego środka, zamówiliśmy u sprzedawczyni aromatyczny trunek, który kosztował zaledwie 40 stotinek (80 groszy!!) i wyszliśmy na taras w poszukiwaniu miejsca, by gdzieś przycupnąć. Zamilkły żywe dyskusje, a wokoło nie było chyba osoby, której nie zaskoczył nasz widok - wszyscy patrzyli na nas ze zdziwieniem, które jednak szybko przemieniło się w przyjazne, zapraszające uśmiechy. Szybko okazało się też, że nie ma nigdzie wolnego miejsca, więc kilku mężczyzn bez zastanowienia wstało z plastikowych krzeseł i pokazali, żebyśmy usiedli – nie chcieli słuchać naszych protestów i zapewnień, że nie będzie to dla nas problemem jeśli wypijemy na stojąco. Od razu pytania skąd jesteśmy, jak zwykle zaskoczenie, że z Polski, a mówimy tak dobrze po bułgarsku i jeszcze większe zaskoczenie – co takiego przywiało nas do takiej małej wsi jaką jest Dyżdownica? A gdy w odpowiedzi padło, że „Trakowie” i że już wczoraj wdrapaliśmy się na skały, by zobaczyć najbardziej niedostępne nisze, panowie uświadomili nas, że to jeszcze nie wszystko. W okolicy znajduje się bowiem jaskinia – o historii, która wprawiła nas w niemałe osłupienie - i starorzymski, kamienny most.

Widok na sztuczne jezioro Kyrdżali z samej wioski
Niedługo potem wszyscy się z nami pożegnali, życzyli szerokiej drogi i udali się w stronę przystanku, gdzie podjechał żółty busik. Okazało się, że jest to taki mały miejscowy zwyczaj – wspólne wypicie kawy przed odjazdem do pracy :) A my – mocno zaintrygowani historią o jaskini – wróciliśmy do auta i ruszyliśmy wąską, krętą drogą wzdłuż jeziora na północ. Ku naszemu zaskoczeniu jaskinia okazała się dobrze oznakowana – ok. 10km od Dyżdownicy dostrzegliśmy dużą tablicę informacyjną wskazującą szlak do „Jaskini Pochwy” (Пещера Утроба). Tak, dobrze czytacie - ona naprawdę się tak nazywa!

Drogowskaz do "Jaskini Pochwy" ;) 

Jak głosiła informacja, a także opowieść miejscowych, jaskinia ta jest tracką świątynią płodności - miejscem symbolicznego połączenia seksualnego Najwyższego Kapłana i Bogini Matki. Według badań jest częściowo naturalnym tworem kresowym (jej długość wynosi 20m), jednak około XI wieku p.n.e. została pogłębiona przez Traków o 6 metrów i uformowana na kształt pochwy, zaś na samym jej końcu wykuto ołtarz w półokrągłej niszy. Wąskie wejście do niej (o kształcie budzącym jednoznaczne skojarzenie) jest naturalnie ukryte w głębokiej szczelinie tuż pod szczytem płaskowyżu i chociaż jej okolice pozbawione są wody, to w ujściu jaskini znajduje się niewielkie źródło, przez co w środku – w wykutym ołtarzu - jest ona zawsze delikatnie wilgotna. Bułgarscy archeologowie - Aleksiej Stoew oraz Penka Muglowa - przeprowadzili w jaskini szereg obserwacji archeoastronomicznych i udowodnili, że starożytni, dzięki układowi wpadającego światła, mogli dokładnie określić początek roku, okresy wegetacyjne, a nawet wyliczyć dni pomiędzy np. przesileniem wiosennym, a żniwami - co było niesłychanie istotne dla ówczesnej ekonomii i celów religijnych. Najciekawszej jednak obserwacji możemy tutaj dokonać w samo południe 21 marca. Szczelinowe wejście do jaskini rzuca bowiem podłużny cień do jej wnętrza, który każdego dnia dosięga innej głębokości. Dokładnie w dniu wiosennego przesilenia (i tylko wtedy!) cień ten – uznawany przez Traków za potężnego fallusa Boga Słońca - sięga aż do samego dna macicy Bogini Matki, do wydrążonego w jaskini ołtarzu – zapładniając tym samym, według starożytnych wierzeń, boginię, co było symbolem rozpoczęcia nowego cyklu życia (świetne zdjęcie z sieci ukazujące to zjawisko – KLIK)

Widok na jaskinię ze szlaku
Wejście do jaskini; na górze widać nisze
Do jaskini szliśmy przez około godzinę pod górę podziwiając rozciągające się tutaj widoki na szczyty Rodopów i jezioro. W końcu nad naszymi głowami ukazała się wąska szczelina w skale, którą uznaliśmy – i słusznie – za prawdopodobny cel naszej wędrówki. W tamtej chwili szczerze mówiąc nie oczekiwaliśmy czegoś imponującego, a wszystkie te opisy uznaliśmy raczej za twór bogatej wyobraźni archeologów. Trudno było nam uwierzyć (i powstrzymać się od żartów) w jaskinię o kształcie pochwy, do której wpada cień potężnego fallusa… Słuchając tej opowieści przy porannej kawie, z trudem ukrywaliśmy malujące się na naszych twarzach zdumienie. Pod samą już jaskinią okazało się, że dostanie się do niej nie jest takie proste – trzeba było bowiem wspiąć się po wysokiej, drewnianej drabinie. Tutaj także znajduje się kolejna tablica informacyjna mówiąca o tym, że jaskinia jest miejscem mocy, gdzie Trakowie przeprowadzali rytuał narodzin Energii Życia, który wykonuje się w niej do dnia dzisiejszego. Starożytnego obrzędu dokonuje współcześnie szaman - жертец – dzięki któremu zebrani ludzie mogą przyjąć nagromadzoną w skalnej świątyni Traków energię. Wspięliśmy się ostrożnie na górę i zaniemówiliśmy z wrażenie. W jednej chwili uleciały z nas wszystkie powody do żartów… Na początku przecisnęliśmy się przez wąskie przejście o kształcie NAPRAWDĘ przypominającym fallusa, a za nim ukazała się nam szeroka na 2,5m i wysoka na 3m jaskinia o jednoznacznej formie…zobaczcie zresztą sami!


"Jaskinia Pochwa"
Szczelina rzucająca cień fallusa Boga Słońca
Zupełnie przypadkiem (a co potwierdziło późniejsze dokładne przeczytanie informacji) odkryliśmy niesamowitą akustykę jaskini, która echo niskich, męskich głosów wprawia w niezwykłe drgania i tworzy utrzymujący się przez nawet kilkanaście sekund rezonans. Mój tata – o baaardzo donośnym głosie – wpadł w taki zachwyt, że chyba przez 15min nieustannie powtarzał najrozmaitsze słowa i dźwięki tylko po to, by uzyskać niekończące się akustyczne drgania. Potem okazało się, że zakłócanie ciszy we wnętrzu jaskini jest całkowicie wzbronione, ale Ciiii :) Dlatego też wśród tutejszej ludności tureckiej znana jest ona często pod nazwą „Tangardyk kaja”, czyli „Szumiąca skała”.

Zawsze delikatnie wilgotny "ołtarz" Bogini Matki


Widok na Rodopy z jaskini
Następnym naszym przystankiem był starorzymski most, do których ja osobiście mam ogromną słabość. Od jaskini oddalony jest na ok. 4,5 km (okolice wioski Nenkowo Ненково), lecz nie jest w żaden sposób oznakowany i trzeba go uważnie wypatrywać z drogi. Łączy brzegi rzeki Borowica (Боровица) dopływającej do jeziora. Sam most – który hipnotyzuje swoim pięknem – jest opuszczony i zupełnie zapomniany. Wokół 58m budowli piętrzą się zjawiskowe góry, które kształtem przypominają naturalne piramidy. Rzeka zaś pełna jest kamyków w odcieniu fioletu i błękitu, co idealnie komponuje się na zdjęciach – jak i w rzeczywistości - z mostem i jego okolicą. Całość jest zjawiskowa. Z tego, co udało mi się wyszukać – chociaż nikt tego mostu chyba dokładnie nie badał – podaje się, że pochodzi z okresu panowania Imperium Rzymskiego. Budowla ta zatem liczy minimum(!) dwa tysiące lat, a pierwsze w niej naruszenia zaszły dopiero kilka lat temu (prawdopodobnie za sprawą „poszukiwaczy skarbów”, którzy między cegłami poszukiwali ukrytego złota), a przez to, że nie interesuje się nią żadna instytucja odpowiadająca za ochronę zabytków, ktoś naprawił ją na swój sposób - wyburzył uszkodzony kawałek zabytkowego mostu i zastąpił go betonową kładką… Nie mówiąc już o tym, że niedaleko stąd znajdował się równie piękny i nawet nieco większy most tego typu, przy którym również mafia „imaniarów”zaczęła szukać złota. Uszkodzili konstrukcję do tego stopnia, że most się zawalił. Dziedzictwo starożytnej kultury – które przetrwało setki lat – doprowadzili swoją zachłannością do całkowitej ruiny…

Ujęcie z drogi



Zamyśleni, ale przede wszystkim szczęśliwi, że możemy być tu gdzie jesteśmy i widzieć to wszystko, usiedliśmy na środku mostu i dla uczczenia chwili przygotowaliśmy sobie tradycyjny, bułgarski „lunch” – chleb z pyszną lutenicą i kaszkawałem (bułgarskim, żółtym serem). Pyszności! I to w takim miejscu! Nie mogliśmy jednak rozkoszować się tym momentem zbyt długo, bo pod most podeszła krowa, która głośnym muuuczeniem dała nam do zrozumienia, że dopóki tam siedzimy, to ona nie może przejść, a przez to wrócić do domu… Musieliśmy się zwijać :)



Bułgarski lunch - lutenica i kaszkawał

    Dziękuję Wam za to, że jesteście i za Waszą cierpliwość! Czasem nie łatwo jest mi pogodzić studia, pracę, podróżniczą pasję i bloga, ale w każdej wolnej chwili staram się przygotować nowy post i zaglądać na Wasze blogi. Jest to dla prawdziwe wytchnienie w tym chaosie codzienności :) 

You Might Also Like

36 komentarze

  1. Twój dzisiejszy wpis posiada ewidentnie wątek erotyczny:)
    Świetna relacja. Kusisz tą Bułgarią coraz bardziej:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawy opis do dzisiejszego postu. Czytałam go z wielką przyjemnością. Muszę przyznać, że jaskinia mnie zaskoczyła i nazwą i wyglądem. To niesamowite miejsce. Most jest wspaniały, tylko szkoda, że został trochę oszpecony betonem. Dobrze, że tylko kawałeczek. Nic o tych miejscach nie czytałam. Bardzo słabo Bułgarzy się chwalą swoimi urokliwymi zakątkami, a mają czym. * Dziękuję za promyki słoneczka :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Pikantna historia :)
    Most uroczy.
    Zgadzam się z przedmówczynią, że Bułgaria jest słabo promowana i niedoceniana. Uwielbiam starożytność, ale Bułgaria nigdy nie przyszła mi do głowy jako cel wyjazdu. Błąd do naprawienia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Podpiszę się pod tym co napisała GIGA. Przyjemnie czyta się Twoje teksty, a i miejsca, które pokazujesz są urokliwe

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakim aparatem robisz zdjęcia? Są boskie!
    Podpisuję się pod tym co napisali poprzednicy: Bułgaria jest naprawdę zdecydowanie za mało doceniana. Ale to może lepiej, dzięki temu przynajmniej przez jakiś czas uniknie "turystycznego zadeptania".
    A most rzeczywiście urokliwy. Bardzo przypomina stare toskańskie mosty.
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Och... lubię, jak piszesz o swoich podróżach, emocjach... wspaniałe miejsca :) zdjęcia, dziękuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Buziaki Świąteczne dla podróżniczki i jej bliskich :* kiss

      Usuń
  7. No jaskinia rzeczywiście wypisz wymaluj :)))
    piękny most z kamienia, też bym sobie na nim podyndała nóżkami :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pikantna historia z jaskinią w tle. Już nie raz przekonałam się, że poranna kawa zbliża ludzi i widzę, że Ty też tego doświadczyłaś na własnej skórze. Lokalna ludność spotykana w barach ( zwłaszcza w miejscach niekoniecznie obleganych przez turystów ) zawsze chętnie i z wielką radością nawiązuje rozmowę. Po wstepnych pytaniach o to, skąd jesteśmy, co tu robimy itp. zaczyna się wysyp ciekawych i przydatnych informacji, których na próżno szukać w przewodnikach czy internecie. Mieszkańcy wiedzą więcej :). Nie znam historii Bułgarii ale nie spodziewałam się, że można tam znaleźć tak piękne ślady starożytności. A jaskinia faktycznie zasługuje na swoją "anatomiczną" nazwę :).

    OdpowiedzUsuń
  9. Niesamowite te seksowne;) kształty. Natura to się potrafi dobrać;)
    Nie dziwię się, że tubylcy byli zdziwieni Waszą obecnością, wszak turyści tylko po tych większych atrakcjach chodzą. Ja dzięki Tobie poznaję Bułgarię, o której nie miałam pojęcia.Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Niesamowita jest ta Bułgaria. Tyle pięknych miejsc, tyle ciekawych historii. Jaskinia mnie naprawdę zaskoczyła.
    Wciąż nie mogę wyjść z podziwu nad wszystkimi starożytnymi budowlami. Są ogromne i wydawałoby się, że bez specjalistycznych sprzętów, jakimi dzisiaj dysponujemy, niemożliwym jest by coś takiego wybudować. A oni nie dość, że wybudowali tyle pięknych obiektów, to jeszcze przetrwały one do dzisiaj. Pewnie gdyby nie ludzka głupota mogłyby przetrwać następne tysiąclecia.
    Pozdrawiam gorąco

    OdpowiedzUsuń
  11. Pamelo, odkrywasz przed nami nieznaną Bułgarię, właściwie dla nas nieosiągalną. Takie tajemne miejsca są znane rodowitym Bułgarom. Stary, kamienny most i tracka jaskinia to kolejne perełki, które nam przedstawiasz. Oj, narobiłaś mi ochoty na kanapkę z lutenicą i kaszkawałem. Proste ale przepyszne jedzenie.
    Bułgarzy nie tylko nie chwalą się swoimi zabytkami ale i o nie zbytnio nie dbają. Poszukiwacze skarbów rozkopują, niszczą bezpowrotnie trackie kurhany, stanowiska archeologiczne.
    Kolejny raz rozkoszuję się Twoim postem i wspaniałymi zdjęciami.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Pamelo, piękne miejsce. Aż chce się żyć oglądając tak cudne i przepiękne zdjęcia. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nazwa jaskini zdominowała ten wpis. Ale most też cudowny:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Radosnych Świąt Wielkanocnych życzy Aga z rodziną! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nigdy nie byłam fanką podobnych miejsc, ale muszę przyznać, że coś się się zmieniło na starość i ekscytacją napawa mnie czytanie relacji z tego typu podróży - tę przeczytałam z największą przyjemnością. Podziwiam za tę noc spędzoną w namiocie, ja pewnie nie zmrużyłabym ze strachu oka nawet na minutę ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Niesamowite widoki :) Lubię Twoje opisy, które w ciekawy sposób przemycają najważniejsze informacje, bez zasypywania czytelników nudnymi szczegółami. Świetna relacja :)

    OdpowiedzUsuń
  17. świetne miejsce, czasami warto się wybrać w takie odludzie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Jak mi ten post umknął? Cudne te jaskinie. Zwierzam poprzez blogi i nadziwić się nie mogę jaka ta planeta piękna :))) Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Trochę długo Cię nie ma, mam nadzieję, że podróżujesz i przygotowujesz wspaniałą relację... kisses

    OdpowiedzUsuń
  20. Super są te zdjęcia z jaskini, wszystkie widoki robią wrażenie. Mam nadzieję że kiedyś też będę miała możliwość zwiedzania takich wspaniałych miejsc. Powodzenia w dalszym podróżowaniu i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Historię z jaskinią słyszałam już dawno temu, ale zdjęć nie miałam okazji oglądać. Świetne są! :) Ja bym chyba nie powstrzymała uśmiechu ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Świetny post!
    Czy wiecie jakie miejsca w Polsce zapierają dech w piersiach?
    Zerknijcie do mnie i zobaczcie najnowsze zestawienie :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Czy można gdzieś w Internecie zobaczyć więcej zdjęć z Twoich wypraw?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zapraszam na mojego instagrama: https://www.instagram.com/pam.travelblog/ i na funpage bloga na Facebooka :)

      Usuń
  24. Byłem w tamtych okolicach rok temu, uwielbiam takie piesze wycieczko-wspinaczki.

    Rezerwacja noclegów

    OdpowiedzUsuń
  25. Przepiękne widoki, cudowna fotorelacja! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  26. Fantastyczne krajobrazy! Nabrałam ochoty na podążenie Twoimi śladami:) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  27. Haha, muszę to powiedzieć, no, idealne miejsce na romantyczną wyprawę we dwoje. Albo w podróż poślubną :)) Ale chyba jestem głodna, bo chwilę przypatrywałam się tej pysznie wyglądającej kanapeczce ;) Mniam! Z chęcią zgodziłabym się na taki lunch ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Niesamowicie Ci zazdroszczę :] Też chciałbym się wybrać w te okolice.

    OdpowiedzUsuń
  29. Uwielbiam szwędać się po Tatrach ale w tym miejscu jeszcze nie byłem :]

    OdpowiedzUsuń

Jak podobała Ci się ta podróż? Powiedz mi co myślisz :)