Lizbona

15:28


           Miasto, w którym się zakochałam i z którym związałam moje marzenia. Marzenia, by zostać już tam na dłużej i by właśnie tam spróbować zamieszkać. Słońce, kolory, aromaty, widoki i uliczki. Atmosfera, której nie da się zapomnieć. Wspomnienia budzące na mojej twarzy uśmiech. Miejsce, o którym tak długo marzyłam, które tyle razy widziałam oczami wyobraźni. Miasto, które spełniło wszystkie te oczekiwania, a nawet... nawet więcej. Lizbona. Piękna i magiczna. Niezapomniana, do której tak bardzo mi tęskno. Pamiętam jak nad ranem, jeszcze w drodze do Peniche, jechaliśmy przez most Vasco da Gama. Zachmurzone niebo i odbijające te wszystkie barwy bieli i szarości rzeka Tejo. Senna droga przez najdłuższy w Europie most wśród niekończącego się horyzontu wody, by w końcu ją ujrzeć - położoną na siedmiu wzgórzach Lizbonę. Mogłam sobie wtedy tylko wyobrażać, tylko się domyślać - by wrócić do niej za te kilka dni i wreszcie się przekonać. By doznać jej naprawdę. Piękną i pełną słońca.

Najstarszy "mieszkaniec" oceanarium
Znaleźliśmy Nemo!
            Pierwszym naszym przystankiem była dzielnica Parku Narodów (najnowsza dzielnica Lizbony powstała po wystawie Expo'98) i największe w Europie imponujące oceanarium. Ciemne korytarze i tylko błękit światła dochodzący z szyb akwariów, a w tym zbiornika o pojemności ponad 5 000 000 litrów wody! Otoczony jest przez cztery dwukondygnacyjne części, z których każda prezentuje florę i faunę innego oceanu - życie i środowisko Oceanu Spokojnego, Atlantyckiego, Indyjskiego i Arktycznego. Od najdrobniejszych morskich stworzeń, przez każdego rodzaju kształtu i koloru ryby, żółwie, i żaby, po ciekawskie i śliczne pingwiny. Ja osobiście nastawiłam się najbardziej na widok żółwi morskich, których wielbicielką jestem od dziecka :) Niestety, udało nam się dostrzec tylko jednego, śpiącego sobie w oddali na rafie.


     
            Następnie - Torre de Belém. Militarna budowla stojąca u ujścia Tagu do oceanu. Wzniesiona w epoce wielkich odkryć geograficznych, wieża odgrywała rolę strażnicy lizbońskiego portu, stała się także punktem orientacyjnym dla wracających do ojczyzny żeglarzy i symbolem morskiej potęgi Portugalii. W okresach późniejszych pełniła funkcję więzienia, gdzie przez 2 miesiące przetrzymywany był nawet Józef Bem. W wyniku wielkiego trzęsienia ziemi z 1755 budowla przeniesiona została ze środka rzeki w miejsce obecne. Dziś pusta, ale wciąż piękna, stanowi jedną z największych atrakcji turystycznych Lizbony i to stąd też rozciąga się panorama na błękit rzeki i ciągnący się słynny bordowy most Vasco da Gama.

Wieża Torre de Bellem
Most Vasco da Gama
            I dalej, do Dolnego Miasta - Baixa -  wybudowanej w klasycystycznym stylu dzielnicy, która była pierwszą tego typu w Europie. Do dziś zadziwiają tu wapniowo-bazaltowe brukowane chodniki i prostopadle wyznaczone uliczki. Jednak tym, co urzeka tu chyba najbardziej jest lizbońskie przywiązanie do tradycji. Pomimo upływu czasu na wielu ulicach Dolnego Miasta rozwijają się przyporządkowane im jeszcze przez Pombala (premier i pierwszy doradca króla Portugalii Józefa I) i wpisane w ich nazwy poszczególne rzemiosła, i tak: na Rua da Prata (ul. Srebrna) i Rua do Ouro (ul. Złota) pracują jubilerzy, na Rua dos Sapateiros (ul. Szewców) - szewcy, zaś na Rua do Comércio (ul. Handlowa) króluje handel. Równie piękne, choć niestety coraz mniej liczne w Baixa, są bogato udekorowane ciastkarnie (pastelarias) oraz fasady sklepów wyłożone kolorowymi kafelkami.

Dolne Miasto (Baixa) - widok na Terreiro do Paco (Taras pałaców) i pomnik króla Józefa


Witryny sklepów Dolnego Miasta

            I w górę, by potem znów zejść wąziutkimi i stromymi uliczkami Alfamy - najstarszej dzielnicy Lizbony. Zbudowana na urwistych skałach rozciąga się aż po brzeg Tagu. Wąskie uliczki splatające się ze sobą i układające w labirynt, w którym tak łatwo się zgubić. Spacerując tędy miałam wrażenie, że czas zatrzymał się tu w miejscu. Dzieci grające w piłkę niezmiennie okupują tu małe placyki, chleb i warzywa kupuje się wciąż w niewielkich budkach, a w górze powiewa suszące się kolorowe pranie. Temu wolno toczącemu się życiu przypatrują się starcy, wysiadujący całe dnie na drewnianych ławach.

Widok na Alfamę
Mirador - czyli taras z pięknym widokiem :)




Kamienice najstarszej dzielnicy w Lizbonie
             A potem znów w górę, by ujrzeć i poczuć niezwykłą atmosferę dzielnicy Alto (Górne Miasto). Za dnia na wąskich XVII-wiecznych uliczkach grupy chłopców grają w piłkę, a przy wejściach do domów przesiadują najstarsi mieszkańcy Górnego Miasta. Wieczorem zaś dzielnica ożywa i otwierają się tu liczne kluby fado, bary i wyśmienite restauracje. Unoszący się aromat owoców morza i Porto. Przemykająca między kamienicami muzyka i rytmiczny stukot obcasów.

Dzielnica Alto



Sztuka uliczna Lizbony
            Tak bardzo nie chciałam wracać... Tak bardzo.





            Wiem, że wyjadę, że spróbuję zapewne mieszkania w kilku krajach i wielu miastach... ale Lizbona wydaję mi się tym miejscem, w którym już zostanę. W którym zakocham się na zawsze.


You Might Also Like

27 komentarze

  1. Też bym nie chciała wracać...oj też...
    Piękne masz te zdjęcia - jeszcze bardziej chcę wakacji!
    Sielsko i anielsko :))))) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. I ja to miasto pokochałam. Ale zamieszkać chyba bym nie chciała. Bałabym się że mi spowszednienie. Wole wracać tam wiele razy i za każdym razem wpadać w zachwyt. Niech mi się kojarzy z wakacjami, porto, fado, pięknymi widokami....
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest niestety takie niebezpieczeństwo... zawsze się zastanawiałam nad tym, czy by mnie coś takiego dopadło. Oby nie! :)

      Usuń
  3. Ciągle podrzucasz takie piekne zdjęcia że aż chciałabym strzelić plecak w kąt, pozbierać złotówki z zakamarków pokoju i lecieć. ale jeszcze trochę muszę pocierpieć! Zdj jak zawsze przepiękne jak sama Lizbona !:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już niedługo wakacje! A do Lizbony wciąż wyskakują tanie loty :))

      Usuń
  4. Zawsze chciałam pojechać do Lizbony i mam nadzieję, że to nastąpi. Cudowne miasto! A wiesz, że znam takich, którzy mówią, że Portugalia to nic specjalnego, zaniedbana i brudna...o Lizbonie też to słyszałam..Ech o co tym ludziom chodzi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie rozumiem tego zupełnie.... Ja w Lizbonie i samej Portugalii jestem zakochana po uszy. Dziwią mnie strasznie takie opinie... ale ile ludzi, tyle gustów.

      Usuń
  5. Piękne pokazałaś Lizbonę i to co ja w niej lubię. Nie byłam w oceanarium, ale byłam na Expo 98. Byłam jeszcze raz w Lizbonie, wtenczas bardziej ją poznałam, spacerowałam uliczkami, nad morzem i byłam nią zachwycona. Podobały mi się też czerwone tramwaje :)

    OdpowiedzUsuń
  6. A moze kiedys w niej zamieszkasz?
    Nasi przyjaciele, czas , gdy tam mieszkali, uwazaja za najpiekniejszy w zyciu.
    Zwlaszcza, ze tam poczely sie ich dzieci:)
    Dobra aure ma to miasto, tez je polubilismy bardzo..
    Przepiekne zdjecia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzę, by tak się stało... żeby chociaż udało mi się spróbować :)

      Usuń
  7. Wszyscy się w tej Lizbnie zakochują, co chwilę słyszę, że to jest miasto "do zamieszkania tam". A ja właśnie takie miejsca "do zamieszkania" uwielbiam i chyba kiedyś zrobię sobie specjalną mapę z takimi...I pewnie Lizbonę tam wpiszę jak tam dotrę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przekonana jestem, że znajdzie się na Twojej mapce :)

      Usuń
  8. Mam nadzieję, że uda mi się do Lizbony w tym roku pojechać:) Mam w planach tydzień, do tego Sintre i Cabo de Roca. Widok na Alfame mnie rozwala!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ostatnio rozmawialiśmy z Paddym, że zw względu na pogodę, chcialibyśmy na stałe zamiaszkać w Portugali :) chociaż ja nie narzekam na nadmiar wrażeń, tu gdzie jestem...

    uwielbiam podróże :) świetne zdjęcia :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Południe, słońce, a jednocześnie dzięki oceanowi nie czuć uciążliwego gorąca.... Idealnie :)

      Usuń
  10. Pięknie, słonecznie, klimatycznie:-) Dokładnie takie samo wrażenie miałam wyjeżdżając z Paryża - nie chciałam wracać! Zdecydowanie mogłabym wyobrazić sobie Paryż jako swoje miejsce do życia, ale przeszkodą na pewno byłby język, a raczej jego brak :-) a Ty mówisz po portugalsku? Bardzo ładny język swoją drogą:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Paryżu też jestem zakochana, choć myślę, że to właśnie w Lizbonie bym się odnalazła.. :) Niestety nie mówię, ale po moich podróżach po Portugalii tak za nią szaleję, że możliwe, że zacznę się uczyć. A jeśli pojawią się poważniejsze plany, co do zamieszkania - wtedy na pewno :)

      Usuń
  11. No i zapachniało wakacjami. W sumie wcale się nie dziwię, że nie chciałaś wracać!

    OdpowiedzUsuń
  12. Wiem, że marzenia spełniają się. Wierzę, że wrócisz i zamieszkasz w w tym magicznym mieście.
    Podobnie jak Ty, jestem zauroczona Lizboną. Prawdę mówiąc całą Portugalią.
    Jak zwykle wspaniały tekst i cudowne zdjęcia:)*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :) I ja wierzę jak najmocniej!

      Usuń
  13. Portugalia też skradła moje serce... I też tam gdzie byłam chłopcy grali w piłkę każdego dnia... To ich sport narodowy chyba a przynajmniej miłość przekazywana już od najmłodszych lat. :))) Ach, jak wspaniale było pospacerować... :))))) Moc uścisków

    OdpowiedzUsuń
  14. Już rozumiem, dlaczego z takim zachwytem rozpoczęłaś ten post. Miasto naprawdę piękne. Przez wielu jeszcze niedocenione i to też dodaje mu uroku. Będę trzymać kciuki. Niech Twoje lizbońskie marzenie się ziści :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Dziwi mnie, że tak wiele osób nie docenia Lizbony...

      Usuń
  15. Widzę, że łączy nas niespokojny duch odkrywania nowego :)) Życzę Ci aby Twoje marzenie o Lizbonie (i innych miejscach, w których pragniesz spróbować trochę pożyć) się ziściło :) Co do samego miasta, to nie dziwię się, że tak Cię zachwyciło :) Jest naprawdę piękne na Twoich zdjęciach! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Lizbona rzeczywiście jest ciekawym miastem!

    OdpowiedzUsuń
  17. Dziękuję za klimatyczne zdjęcia i niezwykłą podróż po miejscu, które jest także moim marzeniem :). A że marzenia są po to, by je spełniać, to Lizbona już jest na liście i czeka na swoją kolej. Będę wracać na Twojego bloga po nowe wskazówki i nowe inspiracje. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń

Jak podobała Ci się ta podróż? Powiedz mi co myślisz :)